Kamień słoneczny – wewnętrzne słońce, które nie gaśnie

Kamień słoneczny to iskrząca się deklaracja: „Mam prawo być sobą. Mam prawo błyszczeć i nie przeproszę za to”.

To kryształ pewności siebie, radości życia i wewnętrznej niezależności. Kiedy życie próbuje cię przekonać, że musisz się zmniejszyć, zamilknąć, dopasować – kamień słoneczny mówi: „Nie. Masz prawo świecić”. To ogień, który pali się od środka. Kamień słoneczny nie tylko rozświetla – on rozgrzewa. Ciebie, twoją wolę. I przypomina ci, że jesteś kimś znacznie większym, niż sobie czasem pozwalasz być.

Kiedy warto po niego sięgnąć?

Gdy czujesz, że gaśniesz. Kiedy przygaszają cię okoliczności, ludzie albo własne myśli. Kiedy chcesz czegoś więcej, ale brak ci odwagi, siły, poczucia, że zasługujesz. Kamień słoneczny budzi, podnosi z kolan i przypomina, że masz światło, którego nie trzeba szukać na zewnątrz.

Działa na czakrę splotu słonecznego – centrum siły woli, energii i tożsamości. Pomaga stanąć za sobą, powiedzieć „tak” temu, co twoje, i „nie” temu, co cię tłamsi. Zdejmuje z barków cudze oczekiwania. Pozwala poczuć, że masz prawo do szczęścia, które teraz nie będzie już nagrodą, którą otrzymasz na chwilkę w wyjątkowych sytuacjach, tylko czymś, co jest dla ciebie naturalne i wszechobecne..

Kamień odwagi, ale też radości

Kamień słoneczny to talizman siły, ale ma też w sobie lekkość. Pokazuje, że radość to nie dziecinada, tylko prawo duszy. Uczy cię cieszyć się sobą. Cieszyć się z bycia tu i teraz. Przypomina, że nie wszystko trzeba naprawiać, analizować i rozbierać na części. Czasem wystarczy zatańczyć z tym, co jest.

To świetny kryształ dla osób z tendencją do przytłaczania się odpowiedzialnością, perfekcjonizmem, autoanalizą. Daje impuls: „Hej! Nie zapomnij żyć!”. Pomaga odzyskać kontakt z wewnętrznym dzieckiem – tym dzikim, ciekawym, nieokiełznanym i… żywym.

Jak pracować z kamieniem słonecznym?

Noś go przy ciele, najlepiej w okolicach splotu słonecznego albo po prostu trzymaj w kieszeni – niech cię ogrzewa z ukrycia. Możesz też postawić go tam, gdzie pracujesz – niech przypomina, że działanie nie musi być walką, tylko może być radością kreacji.

W medytacji połącz się z nim przez oddech: wdech – światło, wydech – cień. Kamień słoneczny nie odcina od trudnych emocji – ale pomaga ci je rozświetlić. Pokazuje, że możesz czuć wszystko, ale nie musisz się z tym utożsamiać.

To też świetny towarzysz afirmacji. Szczególnie tych, które budują wartość własną: „Zasługuję”, „Jestem wystarczająca”, „Mogę”.

Oczyszczanie

Kamień słoneczny lubi słońce (nomen omen), ale nie zostawiaj go w nim na zbyt długo – kilka minut wystarczy. Możesz go też oczyścić w dymie z szałwii albo przez intencję. To kryształ, który raczej nie wchłania ciężarów jak gąbka – ale warto go od czasu do czasu zresetować. Najlepiej z intencją: „Wracamy do światła”.

Z czym go łączyć?

Z cytrynem – jeśli potrzebujesz supermocy do działania i odwagi do zmian. Z karneolem – jeśli chcesz odzyskać pasję i energię twórczą. Z czarnym turmalinem – jeśli chcesz jednocześnie chronić swoje światło przed cudzym cieniem. Albo z kwarcem różowym – jeśli chcesz rozświetlić też serce, nie tylko działanie.

Kamień słoneczny nie udaje, że życie to tylko jasność.

On wie, że cień istnieje, ale nie pozwala mu przejąć steru. To kamień, który mówi: Bądź sobą. Bądź odważna/y. Bądź radosna/y. Nie dlatego, że wszystko jest idealnie – tylko dlatego, że to twoje naturalne światło. Nie gaś go.

Moje osobiste doświadczenia

Pamiętam dokładnie gdzie kupiłam pierwszy kamień słoneczny – było to w Szczecinie, w małym sklepiku. Skusiły mnie jego optymistyczne kolory, brzoskwiniowe kryształki kamienia słonecznego zatopione w białym minerale. Był śliczny i wołał – Wero, proszę mnie zakupić! Nie był drogi (25 zł), więc się nawet nie zawahałam. Dopiero później się przekonałam, że przynosi nie tylko dary, ale też pewne oczekiwania wobec mojego rozwoju!

Drugi kryształ kupiłam w Holandii, wydaje mi się, że tylko dlatego, że była w szoku na jego widok. Pomyślałam, że to dziwne, że dwa okazy tego samego kryształu mogą się tak bardzo różnić jak ten i ten który miałam w domu. Dlatego wzięłam go do kolekcji. Był o wiele bardziej stanowczy niż milusiński typek ze Szczecina. 

Następny nabyłam w jeszcze innym kraju! Przez mojego przyjaciela, bo zobaczył w sklepie kamień słoneczny z labradoryzacją. Padłam jak go zobaczyłam i zawołałam, że też chcę go mieć! Oczywiście nie oddał mi go, ale w koszyczku były jeszcze inne, podobne okazy.

Później nabyłam dwa drobniaczki, wyszlifowane, takie do kieszeni. To dlatego, że coraz częściej czułam potrzebę, by mieć przy sobie ten kryształ. Zabierałam go ze sobą zawsze wtedy, gdy czułam, że danego dnia będzie mi potrzebna odwaga oraz w niemal każdy upalny dzień po to, by skuteczniej mierzyć się z męską energią (słońce) i transformować ją w swoje kreatywne działanie. Idealny deal.

Później Piotr wykonał szałowe talizmany z tym właśnie kryształem dla naszego sklepu i oczywiste, że jeden wylądował na mojej szyi! Jestem totalnie obwarowana kamieniem słonecznym, bardziej niż turmalinem. Z kamieniem słonecznym byłam bardziej śmiała i stanowcza, bo wiedziałam, że siła stoi po mojej stronie. To było dla mnie coś nowego i niesamowitego, bo zazwyczaj byłam tą osobą, która pozwalała sobie dmuchać w kaszę.

Teraz mam całą kolekcję, a każdy z kryształów różni się od pozostałych nie tylko wyglądem, ale też energią. Kolekcja ta bardzo mnie cieszy i pięknie wspomaga 🙂

Jeśli chcesz odzyskać siebie – kamień słoneczny będzie twoim najlepszym sojusznikiem.

Podziel się swoją opinią

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *