śniadanie za zeta zakończone koncertem Natalii Nykiel

Ewę i Łukasza poznaliśmy w kolumbusie (Columbus Bistro&Cafe Śródmieście w Szczecinie), który gromadzi szczecińskich głodomorów i łowców promocji w dni powszednie od ósmej do jedenastej oraz w weekendy od dziewiątej do dwunastej. Może wydawać się wam to dziwne, ale naprawdę można jeszcze poznać ludzi w realu, i się z nimi zakolegować (pamiętacie w ogóle to słowo?). I tak oto podczas czwartkowego śniadania, kiedy sobie tak rozmawialiśmy jak zwykle o … wszystkim – Ewa zaprosiła nas na koncert Natalii Nykiel, wieczorem, o 20:00. Więc skorzystaliśmy. 

K4 – Szczeciński Loft Kultury, pod tą intrygującą nazwą kryło się miejsce, w którym koncert się odbywał. W zasadzie okazało się, że tylko ja i Daro w ogóle słyszeliśmy o tej miejscówce, ale byliśmy tam wszyscy po raz pierwszy. Po krótce, loft w nazwie, dokładnie opisuje charakter tego miejsca. Total industrial, cegły, metalowe belki, kable na wierzchu, bazgroły na ścianach i dużo schodów.

Pokój 5

Okazało się, że w starym magazynie trzeba się wspiąć na szczyt szczytów, by… przykleić się do podłogi. Ktoś chyba chciał dobrze i wymył parkiet, ale wyszło tak, że każdy krok oznaczał odklejanie buta od powierzchni desek, by przykleić go w kolejnym miejscu. Nie polecam! Koszmarne uczucie.

Nic tam. Natalia wyszła na scenę niemal punktualnie, wszak spóźniła się tylko 20 maks 30 minut. Tutaj musicie wiedzieć, że o Natalii Nykiel wiedziałem tyle, że była w jakimś programie typu talent szoł – okazało się, że w „The Voice of Poland„. Ah! i jeszcze wiedziałem, że grała koncert taneczny w trakcie jednego z krakowskich festiwali (pamiętałem, że się z Darem wtedy wyskakaliśmy), było to po koncercie Sii (bez kitu, piętnaście minut zastanawiałem się jak się odmienia, i czy w ogóle imię australijskiej piosenkarki), który był naszym celem, a Natalię poznaliśmy tam zupełnie przypadkiem. Grała na zupełnie innej scenie. Ale obaj zapamiętaliśmy, że było git! W sensie nie tylko na koncercie Sii.

Więc wyszła, i zaśpiewała „pokój 5” – a mnie urzekło od pierwszego refrenu. Takie to było… dobrze zaśpiewane. Bez żadnego męczenia. Normalnie cudowne. Tutaj czuję się w obowiązku wkleić wam tę piosenkę –

– co niniejszym czynię! Posłuchajcie. No mnie przyjemnie zamurowało.

nie umiem być suką

Oczywiście w trakcie koncertu nie zabrakło hitu, który wszyscy kojarzą z tym, że ona nie umie być suką, a on rzuca jej piach w oczy – czyli „bądź duży” oraz kilku świetnych tanecznych kawałków. Darowi najbardziej spodobały się „kokosanki„, ja jeszcze totalnie zakochałem się w „i’m fine„, który w oryginale Natalia śpiewa z Igorem Walaszkiem – w trakcie koncertu dzięki technologii audiotunes zaśpiewała to sama, na głos swój i męski. Ba! Było nawet „Нас не догонят” w oryginale. Było naprawdę tak, jak na takim koncercie być powinno – dużo dobrej muzyki i świetna zabawa. Natalia nie tylko śpiewała, ale angażowała też publiczność – taka koncertowa atrakcja. W każdym razie, bawiliśmy się naprawdę nieźle, to znaczy my się bawiliśmy, bo im bliżej było końca, tym mina Ewy była coraz smutniejsza a nawet bym powiedział wkurzona.

spokój

Nie przyszło mi do głowy, że można być psychofanem jednej konkretnie piosenki. Okazało się bowiem, że Ewa czekała na konkretną piosenkę. Serio, tej?! zdradzę wam w sekrecie: koncert był naprawdę super! nawet bez tej piosenki. 😉 W każdym razie, mina Ewy sugerowała, że bez tej piosenki – to będzie wtopa, żenada i żal – a nie koncert. „To czas by już dokończyć tę myśl. Jedyną co nie daje mi wyjść…” – piosenka, która była powodem smutnej miny, była bowiem ostatnim kawałkiem, który Natalia zaśpiewała na bis.

spokój” – mogliśmy wszyscy z uśmiechami wracać do domu.

Natalia Nykiel - V Tour - Szczecin 2018

i’m fine

Bardzo miłe to uczucie, kiedy polski artysta jest w stanie cię pozytywnie zaskoczyć. Koncert Natalii, był jednym z takich bardzo pozytywnych zaskoczeń. Także sprawdzajcie swoje miasta – http://www.natalianykiel.com.pl – i jeśli jeszcze złapiecie bilety, to gwarantuję wam naprawdę niezłą klubową muzykę i dobrą zabawę.

Powiem wam jeszcze, że kiedy rozmawiałem z Daro po koncercie, to uznaliśmy wspólnie, iż bardzo blisko Natalii do Róisín Murphy – mamy więc nadzieję, że spotkamy się z nią jeszcze na niejednym koncercie w przyszłości.

 

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *