olej z oregano – czy warto wypalać sobie przełyk przez dwa tygodnie?

Założyłam, że mam pasożyty i przerost grzyba, bo przecież prawie każdy ma. Nie udałam się na żadne badania, by to potwierdzić, bo moje przekonanie jest tak wielkie i niezachwiane, że badania i nawet ich negatywne wyniki (w sensie nie potwierdzające mojego przekonania) mojego przekonania nie dałyby rady zmienić.

 

A skąd to przekonanie?

 

Wzięło się ono z faktu, że jestem uzależniona od cukru, a konkretniej od kawy z cukrem (i z mlekiem, olaboga), próbuję porzucić ten nałóg już chyba parę miesięcy, może nawet rok, czasami nawet się udaje na tydzień albo dwa, ale później znowu jest to samo, a ja serio nie mogę pić kawy, bo później cierpi mój żołądek i już nawet nie wspomnę o flakach.

I najgorsze jest to, że skacze mi samopoczucie, kiedyś było jeszcze gorzej, moje życie toczyło się od kawy do kawy, czyli

  • kawa
  • energia do pracy lvl 8/10
  • brak energii
  • kawa
  • energia do pracy lvl 6/10
  • brak energii
  • kawa
  • energia lvl 4/10
  • brak energii
  • idę spać

A w okresach gdy jej nie piłam miałam stale co najmniej 8/10, od rana do wieczora w ogóle bez przerw i najlepsze było to, że nie musiałam dopasowywać całego lajfstajlu do tego, w jakiej fazie obecnie jestem, czy przedkawowej, czy pokawowej, czy energicznej, czy zamulonej.

Ale wróćmy do olejku

Już od dawna chciałam go spróbować, myślę o nim już od trzech lat, ale nie chciało mi się go zamawiać z neta, a w realu nigdzie go nie mogłam spotkać.

Ale w końcu nastał ten dzień – przyjechałam w odwiedziny do cezara i dara, a oni akurat byli w trakcie kuracji więc się podekscytowałam i powiedziałam, że ja też muszę go mieć.

Czego się spodziewałam?

 

Obawiałam się, że wypali mi ryj. Od wewnątrz, czyli język, podniebienie i przełyk, tak to mniej więcej nakreślił daro. I jeszcze tego, że będę miała zawroty głowy, ciemno przed oczami i serio się tego obawiałam, bo wiedziałam, że pasożyty i grzybki tak łatwo się nie poddadzą. Cezar i daro mówili: wero, szykuj się na walkę. Jednakże stawką miał być czysty i wolny od tych baboli organizm, liczyłam również, że poprawi to stan moich zatok, które czasami lubią się zatykać, właściwie to jest to moja jedyna dolegliwość w skali całego życia, więc liczyłam i liczę nadal, że jak znikną pasożyty, to zniknie również ten problem. I że będę wspaniale wszystko trawiła, wchłaniała wszystkie witaminy i takie tam.

No i jak było?

 

Rozpoczęłam kurację dokładnie dwa tygodnie temu.

1 tydzień: jedna kropelka oleju z oregano rozmieszana w 8-10 ml oliwy x1 dziennie

dzień 1

Generalnie to po wrzuceniu tej mikstury do ust, powinno się nią przepłukać całe usta, żeby mogła się wchłaniać już w ustach i pomyślałam, że to w sumie wyjątkowo korzystne dla mnie, bo podniebienie jest szczególnie blisko zatok. Logicznym więc się wydawało to, że oregano prosto z podniebienia wpadnie do zatok i zrobi tam porządek. Lecz daro tyle mi nagadał o tym parzeniu, że po prostu to połknęłam i od razu popiłam sokiem, żeby nie paliło.

Później do wieczora bolał mnie żołądek, aż w końcu wieczorem zwymiotowałam xd – pierwszy raz chyba od dwóch lat.

dzień 2-4

Odważyłam się na przepłukiwanie jamy ustnej i było ok, zazwyczaj nic nie paliło, sądzę że to dlatego, że oliwy było całkiem sporo, a w necie doczytałam, że pali gdy się niewłaściwie rozcieńczy oregano, czyli w zbyt małej ilości oliwy. Ze dwa razy parzył mnie tylko czubek języka, ale po wypiciu czegokolwiek, czyli wody, od razu przestawał piec.

Każdego dnia od rana bolał mnie żołądek, ale tylko do czasu wypicia porannej herbaty, czyli max godzinę. Bolał słabo i nie miałam żadnych innych dolegliwości żołądkowych ani flakowych. Aha, tylko burczało mi w brzuchu i to zupełnie nietypowo, tak nietypowo, że aż pierwszego dnia burczenia wyjrzałam za okno żeby zobaczyć co tak rupocze. A to tylko mój bęben. Więc raczej nie można iść w tych dniach do teatru, raczej na koncert rockowy, najlepiej heavy metal, wtedy takie burczące flaki doskonale uzupełnią dźwięki ze sceny.

I zaczęły mnie boleć oczy. Tak dziwnie, jak nigdy dotąd. Nie tak jakby się chciało spać albo za długo patrzyło w telewizor i nie tak, jak wtedy gdy ktoś ci dmucha papierosem w twarz. Zupełnie inaczej. Pierwszy raz w życiu mnie tak bolały, tak jakby oko było plastikowe i jego łożysko również i jakby zabrakło smaru. Takie dziwne plastikowe oczy. Bolesne tarcie plastiku o plastik – tak bym opisała to uczucie. Jednocześnie było to zupełnie pozbawione łzawienia i pozbawione potrzeby tarcia tych oczu rękoma. Serio to było dziwne. I trwało od rana do wieczora. I było połączone ze skokami ostrości.

dzień 5-7

W ogóle nie boli mnie brzuch, w ogóle nic mnie nie pali, nie burczy, tylko bolą oczy. I raz widzę wszystko rozmazane a raz mam sokoli wzrok, tak sokoli, że jest to absurdalne i wydaje się niemożliwe w przypadku człowieka, widziałam jakieś małe elementy oddalone o setki metrów, na bank człowiek nie powinien tak widzieć.

Wytłumaczyłam to sobie tak, że widocznie na oczach też miałam jakiś problem pasożytniczy i teraz one się zdejmują z tych oczu i cała sprawa się reguluje.

2 tydzień: jedna kropelka oleju z oregano rozmieszana w 8-10 ml oliwy x2 dziennie

dzień 8-14

Żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych, za to jeden przyjemny – serio poprawił mi się wzrok. Ale na poziomie ludzkim a nie sokolim, zniknęły już te dziwne przypadki zbyt dobrego widzenia z oddali. Widzę normalnie, ale trochę wyraźniej niż wcześniej.

Jak z cukrem?

 

Chyba wyłączyło mi się to uzależnienie od cukru, bo przestałam o tym myśleć, tak samo jak o słodyczach. W drugim tygodniu zaliczyłam tylko jedną kawę i chyba dwa wafelki, bo akurat ktoś mnie poczęstował, za to ani razu nie pomyślałam o tym żeby sama sobie kupić (wcześniej to robiłam).

Cezar i daro mówili, żebym uważała, bo zmniejszy mi się apetyt, ale w ogóle się nie zmniejszył i jadłam dokładnie tak samo jak przed oregano.

I ogólnie to wcale nie czuję tej walki

 

Serio, spodziewałam się jakiejś batalii, a okazało się, że mój organizm przyjmuje ten olej całkiem, hmm, pogodnie. Z taką jakby zgodą, a nie wolą walki. A myślałam, że będzie bitwa między oregano a pasożytem, że będą mi one bardziej dokuczać, żebym tylko zrezygnowała z picia oleju (słyszałam o takich przypadkach, niemal każdy przez to przechodzi). Ale okazało się, że nic mi nie walczy w brzuchu, cały brzuch i głowa, wszystko mówi: tak, chcemy tego oleju.

I tylko mam takie uczucie jakby jakiś drobiazg stał na drodze do stuprocentowego sukcesu, jakaś substancja, jakiś niewłaściwy nawyk i teraz, a raczej wczoraj zaczęłam sobie myśleć, że to chyba chodzi o nabiał. Że gdybym nie zjadała nabiału, to wszystko działałoby jeszcze wspanialej i cały organizm sprawniej by się oczyszczał.

Dobra, to już koniec moich wrażeń, niczego nie pominęłam, chociaż może się wydawać że aż zbyt lajtowo to przechodzę. Przede mną kolejne dwa tygodnie kuracji, zobaczę co będzie dalej, może armagedon dopiero przede mną,

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *