#ogarnianiechaosu tylko cztery książki naraz, teraz akurat takie

Kontynuacja tematu #chaos, tym razem bezpośrednio nie dotycząca przestrzeni, nie dotycząca czasu, tylko dotycząca tego całego bałaganu w książkach, nie bałaganu fizycznego, tylko takiego raczej organizacyjnego.

 

Bo lubię czytać sto książek w tym samym momencie, co nie znaczy że jedna jest położona obok drugiej i lewym okiem łypię na pierwszą, a prawym na drugą, tylko że po prostu kupuję tyle książek, zwożę do domu, zaczynam czytać i nie kończę, bo zanim to zrobię, mam już następne w kolejce, więc te następne też zaczynam czytać i znowu nie kończę i tak w kółko. Też tak macie?

dygresja

To idealny przykład ukazujący oblicze chaosu, które trochę lubię, czyli mnogość dróg dostępnych w danym momencie, bo skoro czytam naraz 100 książek, to znaczy że każdego dnia mam 100 do wyboru, a gdybym czytała tylko jedną, to nie miałabym wyboru w zależności od humoru itp., tylko musiałabym czytać cały czas tę samą, jednocześnie muszę zastrzec, że sama widzę lukę w tym toku myślenia, bo być może prawdziwa wolność i wybór włączają się dopiero w momencie, kiedy konto jest wyczyszczone, czyli kiedy wszystkie książki,które mam w domu mają status: przeczytane i wtedy w polu wyboru mieszczą się nie książki zaczęte, tylko po prostu wszystkie dostępne książki świata, których jeszcze nie zaczęłam czytać?

wracając

W celu ograniczenia chaosu (ograniczam go głównie po to, by sprawdzić “jak to jest nie mieć chaosu”), tym razem książkowego, postanowiłam ze wszystkich rozpoczętych książek wybrać tylko cztery. I przez miesiąc czytać tylko te cztery, dopóki ich nie skończę, choć biorę pod uwagę również możliwość, że gdy skończę jedną z nich, to dołączę inną, żeby pula nadal wynosiła cztery, jeszcze nie wiem jak będzie lepiej.

W każdym razie nie będę dokładać nowych spoza domu, zero zakupów, przysięgam!!

No i na pierwszy ogień idą te książki:

magia sprzątania

to oczywisty wybór w kontekście ogarniania chaosu, liczę, że mi pomoże z tym zupełnie fizycznym wokół mnie. Tym bardziej, że przede mną ogromne wyzwanie, a mianowicie sprzątnięcie obiektu zwanego skrytką, a będącym połączeniem takich rzeczy jak spiżarnia, piwnica i strych, czyli w tej skrytce jest to wszystko, co zazwyczaj ludzie trzymają w takich pomieszczeniach. Muszę chyba wyrzucić całą skrytkę, zostawię tylko ściany i podłogę i sufit i spróbuję w tej książce odnaleźć siłę.

podróż dziewczyny spłukanej

Nie wiem jeszcze nic o tej książce, jeszcze nie zaczęłam jej czytać, ale trafia na tę priorytetową listę z tego względu, że jest pożyczona i chyba wypadałoby ją niedługo oddać. Generalnie wygląda totalnie lajtowo i niezobowiązująco, to książka napisana przez blogerkę, więc i historyjki w niej są lajtowe niczym blogowe posty.

różdżkarstwo dla początkujących

To jedyna książka o radiestezji jaką mam, której jeszcze nie przeczytałam. Ta została mi na koniec, bo bardziej dotyczy różdżki niż wahadełka, a powiem wam, że różdżki po prostu nie chce mi się robić. Tzn. musiałabym iść pod wierzbę, szukać w niej odpowiedniej gałęzi, ucinać ją i takie tam. Poza tym możliwości różdżki wydają się o wiele mniejsze niż wahadełka, ale może okaże się, że to w ogóle nie jest prawda? No ale przeczytam, może zainspiruje mnie do tej roboty, a może okaże się, że dotyczy różdżek z zupełnie innych materiałów niż wierzba płacząca.

transfering rzeczywistości

Słyszałam o tej książce wiele, zaczęłam ją czytać, w sumie to jestem już za połową. Skusiłam się na nią, ponieważ autor (a z plotek wynika, że autorka) porusza tematy, które lubię od dawna – koncepcja czasu (trochę nieruchoma, tak jak moja, ale jednak zupełnie inna), świat jako nasze lustro, martix (wg autora wszystko jest dosłownie zapisane na matrycy, raz i na zawsze, to też coś jednocześnie zgodnego z moją koncepcją, a jednak zupełnie innego), więc liczę na pomoc w uporządkowaniu własnych myśli, a może na wprowadzenie do nich chaosu – kolejnych pytań, kolejnych rozszerzeń. Ale może po kolejnym rozgrzebaniu tych tematów, lepiej się ułożą i wtedy dopiero będę miała porządek w tym wszystkim co nazywam koncepcjami?

 

I właśnie te cztery książki wylądowały na honorowym miejscu, a resztę schowałam poza zasięgiem wzroku, żeby skupiać się tylko na tych czterech. Sądzę, że to git plan i może przynieść pozytywny skutek, w sumie to już zapomniałam jak to jest kończyć jakąś książkę, ale chyba przyjemnie? A co dopiero skończyć cztery książki!

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *