„magia sprzątania” marie kondo – wyrzuć worek i pogadaj ze swetrem


Nie jest to żadna recenzja, po prostu stwierdziłam, że po przeczytaniu każdej książki będę pisała kilka najważniejszych myśli, które mi po niej pozostały, żeby później, gdy znów przyjdzie mi do głowy ją przeczytać, móc sprawdzić, czy warto to robić.

 

No właśnie – czy warto? Oczywiście nie spodziewałam się, że książka rzeczywiście odmieni moje życie, tylko miałam w planach posprzątać pomieszczenie zwane skrytką, czyli taki mały pokoik obok kuchni, który powinien pełnić funkcję spiżarni, a nie graciarni. Spiżarni, a nie graciarni. Tak, chciałam to przeczytać, żeby utwierdzić się w tym przekonaniu i żeby rzeczywiście przywrócić skrytce właściwe funkcje.

I maria kondo, autorka, która się tak nazywa, ale o której nie umiem myśleć inaczej niż waran z komodo, ja wiem, że to niepoprawne politycznie itd. itp. ale odkąd pierwszy raz mi się fonetycznie skojarzyło, to w ogóle nie potrafię o niej myśleć inaczej jak o waranie. Nie do naprawienia.

no i ta maria z komodo i jej rewolucja  

Rewolucja polega na tym, że oto ona, zupełnie inaczej niż inne autorki książek o sprzątaniu, nie pozwala ci rozłożyć całego procesu na iks czasu, tylko każe ci to zrobić za jednym podejściem. Wchodzisz do skrytki z workami na śmieci, zapełniasz je gratami i wynosisz i do widzenia. Cóż za nowatorskie podejście, można umrzeć ze zdziwienia w zderzeniu z taką rewolucją w sprzątaniu.

rewolucja nr 2

Wszystko trzeba układać pionowo: ubrania, skarpetki, gatki trzeba ustawiać na ich gumce, tak by w szufladzie jedne stały obok drugich, ale najpierw sprawdźcie, czy macie dość krochmalu w chacie. Krochmal przyda wam się również przy ustawianiu skarpet i swetrów, choć nie wiem jak poradzi sobie z robotą związaną ze stawianiem obrusów i powłoczek na kołdrę, czy macie takie wysokie szuflady? Jeśli nie, pożegnajcie się z porządkiem & ładem.

Pionowo należy układać również dokumenty i w ogóle serio wszystko, zabronione w tej metodzie jest położenie jednego przedmiotu na drugim, bo jeden nieostrożny układ w kierunku poziomym i już macie sodomę i gomorę w szufladce. Hmm, ciekawe jak wyglądają kanapki marii i czy również stosuje tę metodę przy układaniu sałaty oraz ogórka, czy raczej są to chaotyczne kanapki, w których wszystko leży poziomo jedno na drugim, olaboga.

co chciałabym zapamiętać

To co rzeczywiście było dla mnie nowością, to sposób w jaki maria traktuje swoje przedmioty, otóż pozwala im odpoczywać i tak jakoś ogólnie je… szanuje. Nie to co ja.

Jednym z tagów na styczeń na pewno będzie dbanie, gdyż dostałam podpowiedź z zaświatów, że dbanie pomoże mi w ogarnianiu chaosu. nie tylko tego fizycznego, ale przede wszystkim psychicznego i skoro już zaczęłam myśleć o tym dbaniu, to zwróciłam na to uwagę w książce.

Np. maria, gdy wraca do domu, to najpierw się z nim wita, to nie jest dla mnie aż tak dziwne, bo uświadomiłam sobie, że ja również gadam do przedmiotów, np. do kompa, szafy, ale również do kuchni i pokoju. I gdy się już przywita, to wyjmuje wszystkie rzeczy z torebki, układa klucze na komodzie, krem do rąk na toaletce, a tel gdzieś tam i kładzie torebkę pod łóżko, by ta mogła sobie odpocząć po dobrze wykonanej pracy, czyli noszeniu tych przedmiotów cały dzień. Dziękuje jej i kładzie na spoczynek, to całkiem sweet.

I w ten sam sposób można podziękować kubkowi, że napoił cię herbatą i spódnicy, że chroniła swój tyłek przed zimnem przez cały dzień.

personifikacja level hard

Maria dużo też opowiada o swoich doświadczeniach, o tym, że na niektórych etapach życia przedmioty zastępowały jej koleżanki i kolegów, stąd wyrobiony nawyk uosabiania grzebienia i skarpetki.

Dobra, wiem że może brzmieć jak kpina, ale to rzeczywiście odświeżające i mogące nauczyć okazywania wdzięczności i ogólnie bycia wdzięcznym za to co się ma, doceniania codzienności.

więc może warto pogadać z widelcem

Powiedzieć mu, och widelcu, tak wspaniale trzymasz ten kawałek ryby, gdyby nie ty, to musiałabym ubrudzić kciuk oraz palec wskazujący, a tak mogę się cieszyć smakiem ryby, pożywnym posiłkiem i zarazem czystym palcem.

warto było przeczytać?

Hmm, chyba tak, mi takie książki zastępują blogi i magazyny, bo czasami nie chce mi się zmieniać nośników treści zbyt często, czyli żonglować adresami stron www, ani przerzucać stert czasopism, to wtedy można przeczytać i utknąć w jednym miejscu na dłużej. Czyli już sam fakt przeczytania tej książki zmniejszył chaos wokół mnie, bo nie miotałam się między blogami itp.

Posprzątałam skrytkę?

W czterdziestu procentach, nadal nie jest spiżarnią, a skoro posprzątałam w 40 procentach zamiast w stu, to znak, że metoda nie zadziałała, bo metoda marii z komodo zakłada tylko setki. Ale przynajmniej pogadałam sobie ze słoikiem z ogórkami.

  1. Brygida

    Jak się gatki i skarpetki złoży jak należy, to nie przewracają się, nawet bez krochmalu. Konmari jest fantastyczna – a i to gadanie do ciuchów ma znaczenie. Dzieci nie lubią rozstawać się z swoimi rzeczami, nawet tymi zepsutymi, zbyt małymi, podartymi. Jeśli podziękują – jest łatwiej. Przerobiłam z sześciolatkom 🙂

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *