jak to jest być energiczną osobą po stu latach zamulania?

Z energią zawsze byłam na bakier, w takim sensie, że jeśli w danym pokoju zgromadziło się pięć osób, w tym ja, to ja byłam osobą najbardziej zamuloną spośród wszystkich. A jeśli na sali koncertowej zgromadziło się 685 osób, to nadal ja byłam tą najbardziej zamuloną, nawet jeśli koncertowa muzyka nie była zamulająca, lecz energiczna, to ja nadal byłam zamulona, a nie energiczna.

 

Chcę przez to powiedzieć, że jestem zamułem jakich mało, myślałam że taka się urodziłam i tak już mi zostanie, ale teraz okazuje się, że chyba nie.

 

I teraz akapit luźno nawiązujący do tematu

 

Mówiący o tym, że jak ktoś ma bachora, np. karolina, która nie jest realną osobą, tylko moim randomowym wyobrażeniem, to ta karolina około godziny trzynastej myśli sobie: och, bawię tego bachora już pięć godzin, pooglądałabym sobie w spokoju serial w TV, no ale nie mogę, bo muszę układać z nim klocki.

I karolina marzy o tym, żeby dziecko pospało godzinę dwie, a może nawet siedemnaście godzin aż do następnego poranka.

I co w takiej sytuacji robi karolina, jaką ma sztuczkę w zanadrzu? Bierze go na plac zabaw, goni energicznie tak, żeby uciekał, przy czym dla jej dorosłych nóg może to być wysiłek typu 150 kilokalorii, ale dla bachorka już więcej, czyli że zmęczenie matki = minus 5% energii, ale dla bobasa już minus 85%. No i wtedy, skoro z premedytacją został pozbawiony energii, może iść w końcu spać, w celu regeneracji, a karolina może złapać pilota.

 

I teraz ja jestem takim bachorem

 

Bo wstaję przed ósmą i zaczynam biegać, nie mogę wypić herbatki, nie mogę pooglądać instastorków, ba, ja w ogóle nie mogę nawet siedzieć.

Muszę mieć zajęcie dla rąk, nóg i jeszcze na dodatek mózgu, wszelkie czynności tak zwane: odmóżdżające nie działają. Nie mogę się skupić na czytaniu jednego artykułu, muszę się przeklikiwać z jednego na drugi, na trzeci, na sześćdziesiąty ósmy, bo na jednym nie mogę wytrzymać, bo jestem taka energiczna, że palce same mi klikają, a mózg domaga się kolejnych informacji do przetwarzania.

Obiad muszę jeść spacerując od okna w pokoju do okna w kuchni poprzez klatkę schodową, pół podwórka i sąsiednie osiedle.

Naczynia muszę myć delikatną satynową szmatką, bo gdy czyściłam normalną, szorstką gąbką, to robiłam w nich dziury z powodu zbytniej energiczności.

 

Skąd to się bierze

 

No ja wiem, że ludzie zazwyczaj pragną być bardziej energiczni niż są, sama tego chciałam, dlatego zaczęłam łykać wuchtę supli, później cez upiększył moje czakry, że przyjmowały więcej energii z kosmosu (chyba, nie wiem dokładnie skąd) i teraz też się zapytałam ceza skąd mam jej tyle, to mówi, że mam jakieś nowe kanały (na skutek ezopracy), które zostały nią zalane i spoko, bo to się ułoży, tylko teraz mam taką padakę.

W sumie to nawet git, bo do sprzedawania choinek potrzebuję energiczności, no ale jest też taki minus, że nie umiem odpocząć, co jest nietypowe, bo zawsze lubiłam sobie po prostu zwyczajnie posiedzieć i porobić NIC.

Nawet tego posta ciężko mi się pisze, bo niby robię jedno zdanie, a w głowie już mam następne, a palce nie nadążają klikać, stąd taki chaos tu ostatnio.

 

I to nie jest mój pierwszy napad energiczności, tylko drugi

 

Pierwszy był pod koniec lata i pierwszego dnia nie wiedziałam co się ze mną dzieje, zawsze wznosiłam modły do nieba o energię i nagle się spełniło? Nie wiedziałam co z tym zrobić, to nie pasowało w ogóle do mojego letniego lenistwa (umierałam na upał). I taka nierozgarnięta, w ogóle nie umiałam tej energii zagospodarować, nie wiedziałam co się dzieje, nie umiałam wymyślić żadnego konstruktywnego zajęcia, więc ją… zadusiłam. Robiłam to trzy dni, próbowałam się uspokoić, aż wreszcie sobie poszła, co pozwoliło mi wrócić do zwyczajnego trybu życia.

Dopiero po fakcie uświadomiłam sobie jaką głupotę zrobiłam i postanowiłam, że w razie następnego przypływu będę już przygotowana.

 

I proszę, oto kolejny raz przyszedł w idealnym momencie

 

Akurat kiedy mam pracę 16 h na dobę i setki choinek do przerzucenia. Teraz już wiem jak ten temat ogarnąć i mam nadzieję, że energia nie wróci tam skąd przyszła, tylko będzie przeze mnie płynąć aż do 24 grudnia, a później spokojnie i kulturalnie się ułoży, żebym w styczniu też nie musiała kilkanaście godzin dziennie biegać po podwórku tak jak w grudniu, tylko żebym mogła sobie spokojnie pracować jak normalny człowiek po 8 h dziennie.

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *