fryzjer w centrum miasta #ProblemyPierwszegoSwiata w skrócie #PPS

Poprzednia fryzjerka była git, przyzwyczaiłam się już do niej, tylko że później okazało się, że mam na głowie dziwne pasy, czyli sobie wyobraźcie, że moje włosy mają 40 cm i były przez nią farbowane 40 razy, to każdy centymetrowy pasek z każdego kolejnego farbowania miał inny odcień. Miałam na głowie czterdzieści pasków, każdy w innym odcieniu blond i za każdy z nich zapłaciłam 150-200 zł.

 

Sama nie zauważyłam tego zjawiska, tylko powiedziała mi o nim inna fryzjerka, przyjrzałam się i mówię – no rzeczywiście!

I natychmiast wyruszyłam na poszukiwania nowej fryzjerki. Postanowiłam, że nie chcę już być zebrą, co wiązało się z tym, że nowa fryzjerka nie mogła być przypadkowa, lecz musiała mieć doskonałe opinie w necie.

Weszłam więc na FB, na grupę mojego miasta i nie musiałam nawet pisać sama posta, bo akurat parę dni wcześniej ktoś o to pytał – która fryzjerka jest godna zaufania. Odpowiedzi było ponad sto, ale prawie wszyscy obstawiali tylko dwa punkty fryzjerskie (w sensie zakłady / salony – zakłady brzmi nawet git, tak oldskulowo, ale salon to już chyba zbyt pretensjonalnie, a ja jestem przeczulona na tę okoliczność, czyli na okoliczność pretensjonalności).

No i w ten sposób zdobyłam dwóch faworytów, salon W i salon U, wyguglowałam gdzie one są i wtedy decyzja stała się jasna – biorę salon W.

 

Salon W znajduje się na miłym, spokojnym osiedlu, nawet nie w mieście, tylko prawie pod miastem

A ja sobie cenię takie lokalizacje, bo można się dłużej przejechać samochodem, a na dodatek łatwo zaparkować na miejscu, zazwyczaj pod drzwiami albo nawet w środku, przy samym fotelu fryzjerskim. Cenię sobie taką możliwość. Nie no dobra, będę szczera – wspaniały parking to priorytet, podstawowy atrybut fryzjerski, podstawa wartości fryzjerki w werowych oczach.

Pojechałam tam, cała szczęśliwa, znalazłam wymarzone miejsce parkingowe, zrobiłam dwa kroki i już jestem w salonie. Tzn. byłabym, gdyby nie fakt, że drzwi zamknięte. Ale na nich nr tel. Dzwonię więc przykładając telefon do ucha sąsiadującego z włosami, na których widać już niemal trzycentymetrowy odrost.

  • Halo, chciałabym się umówić na farbowanie.
  • Pierwszy wolny termin mam za dwa miesiące.
  • To fajnie, właśnie o tym marzyłam, żeby jeszcze przez kolejne dwa miesiące chodzić z czarną wyspą na środku głowy.

Wzięłam i poszłam stamtąd z lekką załamką, to znaczy poszłam tylko dwa kroki, a dalej pojechałam samochodem.

Podejście drugie

 

Tak się stało, że w sumie nie miałam wyboru i nie mogłam wybrzydzać – odwiedziłam salon nr 2. W centrum miasta.

Z jakim problemem wiąże się fakt, że nie możesz zaparkować samochodu pod samym fotelem i dlaczego nie możesz tego zrobić?

 

Pierwszy powód – miejsca parkingowe w centrum miasta są oblegane.

Drugi powód – nowa fryzjerka jest na pierwszym piętrze, a schody są za wąskie, żeby się po nich przejechać.

I teraz problem jest taki

 

Że jak raz pojechałam do niej samochodem, myśląc optymistycznie, że nie będę musiała tyle łazić, to okazało się, że miejsca parkingowego szukałam tak długo, że robiłam kolejne okrążenia i kolejne, zwiedzałam coraz to nowe ulice, aż w końcu udało mi się zaparkować, owszem, tylko uwaga – odległość między znalezionym miejscem parkingowym a fryzjerką była dłuższa niż między moim domem, a fryzjerką.

I wtedy człowiek mieszkający w centrum i chcący się udać do fryzjerki w centrum staje przed dylematem:

 

Jechać samochodem, iść pieszo, czy szukać kolejnej fryzjerki pod miastem?

Nierozstrzygnięta sprawa.

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *