co jest lepsze na energiczność – witamina d3, k7, a może wystarczy zwykła czakra, którą i tak już masz?

Ogólnie to post jest o tym, że w moim życiu nastąpiła pomyłka, bo chyba jednak nie jestem tak zamulona jak myślałam i co najlepsze – wcale nie jest to zamulenie do mnie przyrośnięte na amen.

I teraz niby się z tego cieszę, ale tak naprawdę przez wiele lat sobie z nim szczęśliwie żyłam. Nauczyłam się żyć z niewielką ilością energii i z temperamentem trupa leżącego na cmentarzu. Prowadziłam spokojne, powiedziałabym nawet że wesołe, a może raczej pogodne życie nieenergicznej osoby w bezpiecznym otoczeniu, pracując w miłych miejscach i spotykając się z umiarkowaną liczbą ludzi. Optymalizacja to moje drugie imię, wszystko tak sobie sprytnie zorganizowałam, że uznałam, że nie mam już czego poprawiać w swoim nieenergicznym żywocie.

Ale skoro już doszłam do ideału, szczytu optymalizacji, to nastąpił zastój, a zastój to jest coś, co zabija.

W styczniu sobie pomyślałam – wero, osiągnęłaś już stopro optymalizacji, już nic więcej nie wyciągniesz z tego życia które sobie tak zgrabnie zorganizowałaś, teraz musisz trochę rozruszać tę nudę.

I wtedy ustaliłam, że hasłem roku 2k18 będą PRZEPŁYWY.

 

Że nie mogę tak stać, że coś się musi ruszyć, no ale gdy próbowałam się rozruszać, szybko się okazało, że mam niedobory energii że po prostu nie mogę robić więcej rzeczy, bo zagospodarowałam swój potencjał już w stu procentach.

Pomyślałam, że potrzebuję dodatkowej porcji energii, żeby te przepływy uruchomić, ale skąd ją wziąć?

z witamin

 

Kupiłam sobie ogromne tabsy, zawierające wit a, d, c i w ogóle cały alfabet, po miesiącu uznałam, że nie ma szału i dokupiłam jeszcze osobno dawkę wit D dla konia i później następne i następne.

I było nawet trochę lepiej, ale nadal nie tak jak myślałam.

I później, zupełnie z innej paki i w ogóle w innym celu, cez naprawił mi czakry. Miało mi to pomóc w odzyskaniu intuicji, a efekty uboczne były takie, że….

 

Poczułam się dokładnie tak jak myślałam, że się poczuję po uzupełnieniu wszystkich witamin, tych wielkich niedoborów z całego mojego zamulonego życia od urodzenia, największych niedoborów ever.

I wtedy dopiero zaczęły się przepływy i wtedy dopiero serio stałam się mniej zamulona i serio mam energię większą x300 w porównaniu do tej sprzed roku.

Wstaję rano i robię rzeczy do wieczora

 

A nie tej, że wstaję, kawa, nudy, jakaś minirobotka, przerwa, kawa, śniadanie, coś robię, znowu zamulam, godzinę zamulania, dwie, trzy, a potem jest już wieczór i okazuje się, że byłam aktywna w sumie ze trzy godziny z szesnastu dostępnych.

I teraz dopiero zaczynam łapać, że energiczność, to nie witamina, to nie brokuł ani jarmuż, tylko prawidłowe przepływy energii i że można uzyskać je na wiele sposobów, np. tak jak ja poprzez piękne, błyszczące czakry + kilo supli co dzień. I pewnie są też inne sposoby i na pewno je znajdę i na pewno o nich napiszę, ale zanim to zrobię, koniecznie muszę wam opisać to dziwne, jedno z najdziwniejszych doświadczeń w moim życiu, jakim było oczyszczanie czakr, ale to w osobnym poście, bo to długa i dziwna historia, która trwała ponad tydzień.

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *