#6 może przyszłość jednak istnieje – koniec twarzy i początek włosów, czyli czoło


Tak sobie właśnie pomyślałam, że skoro projekt o planowaniu przyszłości trwa już kilka miesięcy, to może przyszedł czas na jakąś refleksję, np. powinnam powiedzieć, och, czytelnicy, teraz rozumiem o co chodzi z tym planowaniem, teraz już wiem, czym jest satysfakcja z osiągania wyznaczonego celu, ale niestety nadal nie mam o tym pojęcia.
 

“obsesja piękna” renee engeln – oceniaj wszystko, tylko nie mój wygląd, pliz


Przeczytałam tę książkę dwa tygodnie temu i od tamtej pory zbieram się, żeby coś o niej napisać, dlaczego tak długo? Bo wątków, którym chciałam się bliżej przyjrzeć jest tam wuchta, jednak nie jest to wcale skutkiem tego, że książka jest tak bardzo złożona, bogata, tryskająca bystrymi puentami, czy błyskotliwymi wnioskami, powodem jest raczej jej nawet nie płytkość, lecz zupełna płaskość. Tylko oś iks i igrek, zero zetów.
 

#5 może przyszłość jednak istnieje, czyli wyzwanie miesięczne nr 2… albo jednak jeden

No niestety nie wykonałam pierwszego wyzwania miesięcznego, czyli jakby poniosłam porażkę. Chociaż nie wiem, czy można tak powiedzieć, bo raczej nie spinałam się w tym temacie, a jak człowiekowi nie zależy aż tak bardzo, to może to wcale nie jest porażka, która brzmi trochę emocjonalnie, tylko zwyczajny negatywny efekt działań, a raczej ich braku.
 

fryzjer w centrum miasta #ProblemyPierwszegoSwiata w skrócie #PPS

Poprzednia fryzjerka była git, przyzwyczaiłam się już do niej, tylko że później okazało się, że mam na głowie dziwne pasy, czyli sobie wyobraźcie, że moje włosy mają 40 cm i były przez nią farbowane 40 razy, to każdy centymetrowy pasek z każdego kolejnego farbowania miał inny odcień. Miałam na głowie czterdzieści pasków, każdy w innym odcieniu blond i za każdy z nich zapłaciłam 150-200 zł.

jak to jest być energiczną osobą po stu latach zamulania?

Z energią zawsze byłam na bakier, w takim sensie, że jeśli w danym pokoju zgromadziło się pięć osób, w tym ja, to ja byłam osobą najbardziej zamuloną spośród wszystkich. A jeśli na sali koncertowej zgromadziło się 685 osób, to nadal ja byłam tą najbardziej zamuloną, nawet jeśli koncertowa muzyka nie była zamulająca, lecz energiczna, to ja nadal byłam zamulona, a nie energiczna.

tagowanie myśli w mózgu – chaos, marzenia, choinki, hajs i pępowina

To dziwne, nigdy wcześniej na to nie wpadłam, ale postanowiłam otagować swoje myśli. Bo skoro mam tagi na blogu, hasztagi na insta, to dlaczego nie miałabym sobie nimi pokatalogować myśli w głowie? Dziwię się, że wpadłam na to dopiero teraz, ale przecież to jest oczywisty sposób rozwiązania moich problemów z chaosem.