#5 może przyszłość jednak istnieje, czyli wyzwanie miesięczne nr 2… albo jednak jeden

No niestety nie wykonałam pierwszego wyzwania miesięcznego, czyli jakby poniosłam porażkę. Chociaż nie wiem, czy można tak powiedzieć, bo raczej nie spinałam się w tym temacie, a jak człowiekowi nie zależy aż tak bardzo, to może to wcale nie jest porażka, która brzmi trochę emocjonalnie, tylko zwyczajny negatywny efekt działań, a raczej ich braku.

 

Nie wykonałam poprzedniego zadania, czyli nie napisałam świątecznego opowiadania, więc nie zdobyłam awansu do kolejnego wyzwania, tylko muszę się cofnąć i znów zaczynam poziom czwarty czyli pierwsze wyzwanie miesięczne. Tylko zmienię sobie temat, bo przypominam, że poprzednio wyzwaniem miało być napisanie opowiadania o bożym narodzeniu, a ono już było i teraz nie chce mi się o nim pisać, skoro wielkanoc za pasem, dlatego wymyśliłam inne wyzwanie.

miesiąc dbania o cerę

Czyli skórę twarzy. Zrobiłam sobie już listę środków do celu, czyli piękniejszej skóry, która teraz jest za sucha, plamista – ale nie urocze piegi, tylko czerwone placki i schodząca skóra i na dodatek grudkowata, czyli mam podskórne nierówności, czyli coś brzydkiego, czego wolałabym nie mieć.

Na dodatek z mojej psychoterapii, która jest też ezoterapią, wynika że sprawniej będę ogarniać chaos, gdy nauczę się o coś dbać. Do tej pory o nic nie dbałam, ani o przedmioty, ani o pomieszczenia, ani nawet o siebie, ani o relacje, no serio o nic.

Teraz mogę upiec kilka pieczeni na jednym ogniu, poprawić relacje z czasem i jednocześnie zmniejszać chaos poprzez naukę dbania. Aha, no i piękniej  i zdrowiej wyglądać.

plan pielęgnacji, czyli dbania:

  • pić kolagen codziennie – historię z kolagenem rozpoczęłam wiosną zeszłego roku, kupiłam go, by poprawić stan swoich jelit, czyli zadbać o ich szczelność. Jednak podczas stosowania go, okazało się, że ma też dobry, a nawet bardzo dobry wpływ na cerę – po dwóch miesiącach codziennego picia go moja skóra serio wyglądała lepiej. Później kolagen mi się skończył i skóra wróciła do poprzedniego, złego stanu. Teraz mam już nowy słoik, więc mogę wrócić do tego zwyczaju
  • codziennie wieczorem oczyszczać twarz szczoteczką soniczną – na szczęście dostałam ją od gwiazdora i podobno jest bardzo skuteczna, więc chyba będzie git
  • codziennie używać serum i kremu – moja skóra lubi chyba tylko kremy tołpa, bo gdy kupię jakiś inny, od razu skóra schodzi mi płatami, więc parę dni temu kupiłam słoik i czas do niego wrócić, bo poprzedni zrobił mi masakrę.
  • raz w tyg nakładać maseczkę – kupiłam całą stertę, więc i na tę okoliczność jestem przygotowana.

Jednym słowem – nic mnie nie zaskoczy i nic nie stanie na przeszkodzie, cel powinien być osiągnięty, bo zrobiłam wszystko, żeby się do tego doskonale przygotować. Chociaż może powinnam zastosować jeszcze jakieś ezo-metody? Spytam ceza.

I przygotuję sobie habit tracker, czyli tabelkę na cały miesiąc, żebym mogła sobie codziennie zaznaczać kolagen, szczoteczkę i krem i raz w tygodniu maseczkę. Hmm już nie pamiętam kiedy ostatni raz stosowałam takie tabelki, bo już tak dawno nic nie robiłam regularnie.

jeszcze taki pomysł dodatkowy

Że codziennie będę sobie robiła selfie, żeby przy okazji znaleźć też najkorzystniejsze kąty, czyli pozycje głowy do pozowania, omg brzmi to sucharowo, ale nie wiem jak lepiej można nazwać cel tego zadania, no i będę sprawdzać, czy rzeczywiście wyglądam coraz lepiej.

Zaczynam jutro – 17 grudnia, a kończę 26 stycznia. Na pewno mi pójdzie lepiej niż w  poprzednim miesiącu! Bo gorzej na pewno nie może xd.

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *