#4 może przyszłość jednak istnieje, czyli przede mną pierwsze wyzwanie miesięczne

Nie wiedziałam jakie zadanie wymyślić, żeby było w sam raz, ani nie za łatwe, ani nie za trudne, nie za głupie i nie za mądre i w końcu wymyśliłam coś niełatwego, ale za to bardzo rozwijającego i na dodatek z dużym potencjałem.

 

Po pierwsze – łatwo możecie się przekonać, że poprzednie zadanie poszło mi sprawnie, rzeczywiście opublikowałam siedem postów w ciągu tygodnia, co oznacza, że skończyłam cały cykl zadań tygodniowych i mogę już przejść do miesięcznych. To szok dla mojego organizmu planować coś na miesiąc do przodu i mało tego, że planować, to jeszcze realizować.

 

zadanie na kolejne 31 dni to…

 

Napisanie historyjki świątecznej, takiego opowiadania, może małego e-booka i planuję uroczyście i uroczyście zapowiadam, że historyjkę tę zepnę w zgrabną książeczkę w formacie pdf i puszczę w świat. Nie wiem jeszcze na jaką skalę, czy trafi do 20 osób, czy do dwustu, moim celem jest sam fakt wydania jej, czyli stworzenie takiego produktu i poinformowanie o nim świata. Nie chcę dokładać sobie jeszcze teraz kolejnych wyzwań typu dystrybucja, więc w założeniach jest dystrybucja minimalna, typu przyjaciele, znajomi i followersi, a czy coś więcej, to ustalę pod koniec tych trzydziestu jeden dni. Albo może dystrybucja to będzie wyzwanie na kolejny miesiąc? W końcu mam aż trzy odrębne miesiące do zagospodarowania.

 

Ogólny raport z zadań

 

Czy zaczęłam się oswajać z przyszłością? Powiem wam, że nadal jakoś tego nie widzę i trudno mi się ekscytować przyszłością kosztem teraźniejszości. Nadal mam wrażenie, że przyszłości nie ma, zresztą tak samo jak przeszłości. No ale teraz muszę założyć, że istnieje cały przyszły miesiąc, nadal nie w rzeczywistości, ale przynajmniej w planie.

 

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *