#1 może jednak przyszłość istnieje, czyli pierwszy werowy plan od stu lat

Zacznę od tego, że koncepcja istnienia czasu nie za bardzo do mnie przemawia, to znaczy wiem że rzeczy dzieją się w jakimś porządku chronologicznym, ale jednocześnie w ogóle nie umiem siebie widzieć ani w przeszłości ani w przyszłości, bo ich nigdy nie ma, bo zawsze jest tylko chwila, która jest, czyli teraz. A przeszłość i przyszłość to coś, czego nie ma nigdy w rzeczywistości, są tylko w mózgu. Więc skoro ich nigdy nie ma, to też nie ma czasu jako takiego – to proste.

I wychodząc z tego stwierdzenia i jednocześnie chcąc żyć w rzeczywistości, a nie w swoim mózgu, porzuciłam zupełnie myślenie o przeszłości (wspominanie) oraz marzenia (ale też obawy) o przyszłości, bo po co myśleć o czymś co nie istnieje.

Więc niektóre osoby (albo wszystkie) dziwią się, że nie mam marzeń i że to podobno problem i że coś w sobie zabiłam.

Więc pomyślałam, że może rzeczywiście zrobię eksperyment i spróbuję wrócić do koncepcji planowania przyszłości i chociaż zazwyczaj lubię abstrakcje, to ta jest wyjątkowo abstrakcyjna i wyjątkowo trudna.

I cez, jako słodki przyjaciel i ekspert w temacie zaproponował pomoc. Dostałam zadanie, żeby z powrotem oswoić się z przyszłością i klucz do tego, jak to zrobić.

Moje zadanie:

  1. zaplanować coś na za tydzień i to wykonać
  2. gdy już to zrobię zaplanować coś na kolejny tydzień i znowu to zrobić
  3. gdy wykonam drugi plan, zrobić kolejny plan, który wykonam znowu w ciągu tygodnia
  4. Po trzech sukcesach w planowaniu tygodniowym mam zrobić kolejny plan, tylko że większy, który wykonam w ciągu kolejnego miesiąca
  5. znowu zrobić plan na za miesiąc
  6. i znowu zrobić plan na za miesiąc
  7. później to samo x3 tylko że na kwartał
  8. i jedno na półrocze

OMG to zajmie półtora roku. Czyli tyle czasu muszę pisać bloga, żeby wam to zrelacjonować, o, to może być mój plan półtoraroczny – spisywanie całego eksperymentu na 2R. Ale miałam zacząć od tygodniowych, więc już nie wiem, czy mogę od razu zaczynać z grubej rury i robić plan na 1,5 roku, może mogę, nie wiem.

I cel tej kuracji jest taki, żeby znowu zobaczyć się w przyszłości, a nie tylko w teraźniejszości, co pomoże mi chyba w ulepszeniu swojego życia, nie wiem, zobaczę. Sprawdzę i wam o tym opowiem, chociaż wy na pewno wiecie jak to jest coś sobie zaplanować i wypełnić ten plan, ale ja już naprawdę długo nic nie planowałam, więc zamierzam sprawdzić jak to robią normalni ludzie.

Mój pierwszy plan jest taki:

Posprzątać szopkę oraz samochód roboczy i zrobię to do 19 października.

W szopce mam bałagan odkąd włamali się do niej włamywacze i to wszystko tak leżało porozrzucane i nie miałam weny w ogóle tego poukładać z powrotem, nawet ściana leży w rozsypce lol. Zdarzyło się to ponad dwa miesiące temu, a może nawet trzy i oto planuję: wejdę do szopki i uprzątnę bałagan.

Jednocześnie nie możecie myśleć, że przed włamaniem był tam porządek, zawsze tam było za dużo rupieci, ale po tym zdarzeniu, to już w ogóle kaplica.

I tak nie lubiłam do niej wchodzić w ostatnim czasie, że zaczęłam wszystkie sprzęty robocze wozić i gromadzić w samochodzie, co spowodowało, że samochód zmienił się w szopkę i nawet nie próbujcie sobie wyobrazić ile mam w nim rupieci.

Czyli szopka i samochód tworzą wspólny organizm roboczy dla mnie i właśnie ten wspólny organizm postanowiłam ogarnąć w ciągu najbliższych siedmiu dni, chyba najlepiej w piątek, tak zrozumiałam ceza.

Ok, to kiedy będę miała pierwsze marzenie? I co nim będzie? I czy wydarzy się to już za tydzień, czy dopiero za miesiąc, czy dopiero za rok? Na razie nie umiem sobie wyobrazić takiej sytuacji, bo nie umiem sobie nić wyobrazić w przyszłości i nawet nie umiem powiedzieć, że czas istnieje.

 

PS. ten pomalowany paznokieć ze zdjęcia głównego, to nie mój, bo ja nie maluję paznokci i w sumie planner też nie jest mój, bo nie mam plannera, ale właśnie jutro zacznę mieć, tzn. o ile jutro istnieje.

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *